image

Niech inni mówią Ci, że nie dasz rady

Zuza Sentkowska,

22 czerwca 2017

Miesiąc temu postanowiłam, że w czasie długiego weekendu wyruszę w pierwszą samodzielną dłuższą trasę samochodem. Prawo jazdy mam od grudnia i od stycznia aktywnie jeżdzę po Warszawie. Nigdy jednak nie jechałam nigdzie sama dalej. Dlatego możliwość sprawdzenia swoich umiejętności na trasie 270 km wydawała mi się idealnym rozwiązaniem. Kiedy opowiedziałam o tym innym, słyszałam różne komunikaty, ale większość z nich bardzo sceptycznie była nastawiona do mojego pomysłu.

Ale jak to? Sama chcesz pojechać w taką trasę? Z dwójką dzieci w samochodzie? Po raz pierwszy w życiu? To nieodpowiedzialne, nie powinnaś, na pewno sobie nie poradzisz

Jeszcze rozbijesz się gdzieś po drodze i taki będziesz mieć długi weekend.”

Już prawie miałam w to uwierzyć.. Chyba mają rację, bo przecież nie byłam nigdy w trasie – myślałam sobie. 
Co z tego, że dziennie spędzam za kółkiem średnio 2 godziny od pół roku ?!
Co z tego, że jeżdżę po najbardziej zatłoczonych miejscach naszej cudnej stolicy?!
Co z tego, że zaliczyłam kilka jazd na obrzeża Warszawy gdzie tłok i tempo samochodów w czasie pierwszej przejażdżki mnie paraliżował ?!
Co z tego, że za kółkiem czuję się rewelacyjnie, nie tylko jako kierowca, ale jako człowiek  – to miejsce gdzie naprawdę odpoczywam.

Trasa to trasa – tak wszyscy mnie naładowali swoimi lękami i obawami, że już naprawdę miałam odpuścić i się wycofać. Nie jechać na długi weekend, bo jeśli faktycznie nie dam rady?

Ale ja czułam, że dam!

Każdy milimetr mojego ciała podpowiadał mi, że jestem gotowa na nowe wyzwanie. Każdy przejechany kilometr tylko w tym mnie utwierdzał. Te słowa jak mantrę powtarzałam sobie, kiedy wsiadałam do samochodu – “wiem, że potrafię, wiem, że sobie poradzę, wiem, że będę ostrożna”.

Wsiadając za kółko w Warszawie czułam ekscytację i głęboki wewnętrzny spokój, a moja córka tylko mnie wsparła, spoglądając na nawigację “patrz mamuś, ile kilometrów będziesz jechać prosto,  to przecież dla Ciebie lajcik :) “

Wysiadając na Mazurach tak właśnie poczułam, że to dla mnie LAJCIK :) parkując na hotelowym parkingu poczułam, że te 270 km, jest 100 razy mniej męczące i mniej groźne dla mnie jako kierowcy niż Aleja Wilanowska w godzinach szczytu w Warszawie. Czułam taką ogromną satysfakcję i dumę z samej siebie!

Dałam radę! Po raz kolejny udowodniłam sobie nie to, że potrafię jeździć samochodem – to wiedziałam już wcześniej – ale to, że mam zaufanie sama do siebie, do swoich umiejętności, emocji, działania.

Świadomość tego, że jestem dla siebie takim wsparciem i ufam sama sobie daje mi ogromną moc sprawczą do działania!

Wiem, że co by się w moim życiu nie działo, ja sobie poradzę – może nie zawsze z uśmiechem na twarzy pewnie i w różowych okularach, lecz zaufanie i wewnętrzny kontakt samej ze sobą daje mi siłę do dalszego działania w innych moich obszarach życiowych.

Dlatego, jeśli masz jakiś nowy cel, nowe marzenie, nowe wyzwanie do zrealizowania to inni:

Niech mówią Ci, że nie dasz rady.
Niech oceniają Twoje działanie jako nieodpowiedzialne.
Niech cieszą się z każdego Twojego potknięcia.
Niech karmią swoje niskie poczucie wartości, które właściwie nie istnieje.
Niech dalej zazdroszczą Ci życia, które budujesz.

Niech krytykują i wyrażają sądy na tematy, o których pojęcie mają tylko z gazet, TV lub internetu.
To oni, nie Ty.
Nawet jeśli ich słowa dotyczą Ciebie i Twojego działania – nie daj sobie wmówić tego co chcą Ci przekazać.
Choć bardzo byś chciał nie masz wpływu na to co myślą i mówią ludzie na Twój temat.

Masz jednak wpływ na to, co z tym zrobisz.
Czy im uwierzysz?
Czy pozwolisz frustracjom innych zagłuszyć Twoje własne plany i marzenia?
Czy przestaniesz myśleć po swojemu i zaczniesz myśleć tak jak inni?
Nawet jeśli to z troski, z jak najlepszych intencji.

Wszyscy chcą Twojego dobra, dlatego nie pozwól go sobie odebrać!!!

Niech oni zatem mówią, ale Ty ich nie słuchaj, niech nie przenoszą na Ciebie swoich lęków!

Tylko Ty możesz znaleźć rozwiązania najlepsze dla siebie – nikt inny nie zna Cię tak dobrze jak Ty sam. Możesz po prostu o tym nie wiedzieć wciąż słuchając rad i obaw innych.

Nikt nas jako dzieci niestety nie uczy komunikowania się ze sobą. Co więcej, jesteśmy bombardowani od najmłodszych lat prawdami absolutnymi oraz parametrami co wolno, a czego nie wypada. Razem z miłością rodzicielską karmieni jesteśmy całym zestawem przekonań jak powinien wyglądać świat, jak powinno wyglądać dobre życie, kiedy będziemy szczęśliwi. Od najmłodszych lat dorośli uczą nas jak nie ufać i nie słuchać swoich emocji, poprzez tak prosty mechanizm obronny jakim jest zaprzeczenie – “po co płaczesz, jeśli Cię nie boli?”, “Nie krzycz, przecież wcale nie jesteś zły”, “Oj tam, oj tam jutro zapomnisz, że jest Ci smutno i że za kimś tęsknisz?”.

Trudno nam usłyszeć siebie, kiedy od małego uczono nas jak siebie nie słuchać.

Trudno być dla siebie dobrym i siebie akceptować, gdy słyszymy, że zawsze możemy być lepsi i osiągnąć więcej jak ten i tamten.

Trudno sobie zaufać, gdy zawsze ufaliśmy innym.

Zgadzam się, to nie jest łatwa droga. Czasem bywa nawet bardzo wyboista. Czasem nie jesteśmy w stanie przejść jej samodzielnie i potrzebujemy wsparcia psychologa, coacha lub kogoś bliskiego naszemu sercu. Ale droga do samopoznania to klucz do Twojego życia – tego prawdziwego i wyśnionego. Pełnego wzruszeń z głębi Twojego serca. Pełnego zachwytu i celebracji najdrobniejszych chwil Twojej codzienności. To możliwość odczucia w życiu prawdziwego szczęścia i spełnienia.

Dlatego już dziś daj sobie prawo do bycia tym, kim chcesz być, a nie tym kim chcieliby Cię widzieć inni.

Zachęcam Cię do codziennego przystanku w ciągu dnia – w wybranej przez Ciebie porze. Możesz zrobić to ćwiczenie rano, w czasie przerwy na kawę, jazdy autobusem do pracy, po południu w czasie wolnym. To przystanek dla Twoich myśli – niech przez 5 minut krążą tylko wokół Ciebie i Twoich potrzeb.

Zadaj sobie pytania:

Czego najbardziej teraz mi brakuje?

Za czym najbardziej teraz tęsknie?

Pisz wszystko co przyjdzie Ci do głowy – bez cenzury. Nie wstydź się przed sobą tego co będziesz pisać, gdy potrzeby pojawiające się na kartce nie będą społecznie akceptowalne. Jedyna zgodność jaka ma pojawić się wraz z nimi to Twoja zgoda z samym sobą i kontakt ze sobą.

Ciekawa jestem Twoich spostrzeżeń w tym czasie, dla mnie to był początek prawdziwego życia – mojego życia, a nie tylko przeze mnie przeżywanego.

Tego również życzę Tobie z całego serca, abyś pokochał siebie, bo to początek romansu na resztę życia.

Ściskam Cię serdecznie,

Zuza Sentkowska

Ps. Właśnie znów przeżyłam swój pierwszy raz w samodzielnej publikacji tekstu na blogu :) będzie mi bardzo miło, jak podzielisz się treścią z innymi.

 

5 komentarzy to “Niech inni mówią Ci, że nie dasz rady”

  1. Kasia Pisula napisał(a):

    Zuza piekny tekst od nas i dla nas. Myślę że każdy kierowca, a w szczegolnosci kobiety-mierzył się kiedyś z podobnymi sytuacjami ale pewnie nie kazdy wybrnął tak jak Ty. To świetna metafora wielu sytuacji życiowych z jakimi się spotykamy w naszym życiu. Kiedy czujesz mocno że chcesz i że to Twoje, to nie boj się sięgać po swoje, nawet gdy inni mowią, że to zły pomysł;)Jedyne co mozesz stracić to wymówki!

  2. Kasia Pisula napisał(a):

    ‚O nas:)

  3. Malgosia napisał(a):

    Zuzia trzeba było zadzwonić do mnie :) jestem zdania, że wiekszosc rzeczy zależy od nas, a im szybciej sprawdzimy swoje umiejętności tym lepiej :) ja tez szybko „wypłynęłam na szerokie wody” i dobrze zrobiłam :) Ty też :) Gratuluję :) ….. jako weteran ;) Pozdrawiam :)

  4. Alausiariagilm napisał(a):

    Four to five glasses of this juice must be consumed per week to obtain the desired result. However, it is important to obtain the doctor’s opinion first before taking these oral medications as these would have pessimistic effects on the body.

Dodaj komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Pola obowiązkowe. Twój adres email NIE będzie widoczny.