image

Ograj nawyki tego lata

Zuza Sentkowska,

3 lipca 2017

Bardzo nie lubię takich momentów, gdy siadam do komputera z zamiarem napisania artykułu, który już sobie zaplanowałam, znajduje czas i przestrzeń żeby się tym zająć, otwieram pusty dokument i mimo, że wydaje się, że wszystkie potrzebne zmienne są spełnione, nagle okazuje się, że mam paraliż umysłowo- twórczy i zamiast sensownie zacząć – siedzę i patrzę się tempo w monitor

Jasne, to znak, że jednak nie wybrałam najlepszej chwili na napisanie artykułu, pewnie to znak z niebios, że lepiej teraz sobie odpuścić, odpalić fejsa i poszukać inspiracji lub wyłączyć kompa i poczytać książkę. Pojawia się w głowie kuszący pomysł by sobie uciąć 20 minutową drzemkę, a że nic tak nie poprawia produktywności działania jak krótki power nap. Lista samousprawiedliwień by zaniechać działania, które sobie zaplanowałam jest coraz dłuższa i niepodważalnie do obronienia, tak by zamiast poczucia winy karmić w sobie poczucie zadbania o swoje potrzeby. Tylko ja wiem, że to byłoby bardzo pozorne. Mam cały worek potrzeb do spełnienia codziennie. Nie usiadłam do komputera po to, bo ktoś mi kazał, bo coś muszę napisać, bo ściga mnie jakiś deadline i czeka na mnie jakaś kara za brak oddania tekstu na czas.
Dziś to co mnie motywuję to chęć pisania i chęć tworzenia swoich tekstów na swoim nowo powstałym blogu czyli tutaj – ta chęć choć jest jest we mnie wielka, głęboka i motywacja wewnętrzna jest głównym źródłem, które daje mi impuls by zacząć – jednak by z tego impulsu przerodziło się prawdziwe i trwałe działanie wymaga to ode mnie wyrobienia w sobie nawyku pisania i zarządzania swoim blogiem.

Dlatego dziś nie poddałam się lawinie argumentów w głowie by odpuścić sobie pisanie tego tekstu, lecz po prostu zaczęłam go pisać, ogrywając swoje nawyki.

Taki mocny zastrzyk wiedzy oraz zewnętrznej motywacji do działania dała mi książka autorstwa Jadwigi Korzeniewskiej pt. „Ograć nawyki”, którą wczoraj skończyłam czytać. Jako, że znam bloga autorki Laboratorium Zmieniacza spodziewałam się doskonałego języka i uczty dla mnie jako czytelnika, nie spodziewałam się jednak tak dużej ilości twardych, konkretnych treści merytorycznych. Książka jest napisana bardzo fajnym językiem, pełnym humoru oraz metafor, nawiązujących do życia codziennego, jednocześnie jest naszpikowana  informacjami o badaczach, badaniach, teoriach. Dzięki doskonałym proporcjom dawki wiedzy, a lekkich przykładów z “życia wziętych”, czytając książkę wiesz, że nie ma tam ściemy i wiesz jak proponowana teoria ma przełożenie na Twój rozwój osobisty. Dodatkowo przedstawione przez Jadwigę teorię nie są jednym konkretnym rozwiązaniem do wykorzystania, lecz masz do wyboru całe morze sprawdzonych oraz działających przykładów. Ogromnym plusem książki jest połączenie wiedzy humanistycznej – rozwojowej z treściami dot. grywalizacji, przedstawionymi w tak prosty i obszerny sposób, że kończąc czytanie masz gotowy scenariusz jak zastosować mechanizm gier w procesie zmiany osobistej. Bardzo żałuję, że podręczniki akademickie na psychologii nie są pisane w taki sposób i mam nadzieję, że ta pozycja trafi na stałe jako literatura obowiązkowa na wielu kierunkach studiów oraz dla osób, dbających o swój samo rozwój.

Książkę polecam z czystym sumieniem nie tylko wszystkim fanatykom wartościowych treści rozwojowych, ale również wszystkim osobom, o tzw. ścisłych umysłach, dla których większość psychologicznych książek kojarzy się z motywacyjnym bełkotem.
Ja najbardziej lubię część dot. wydeptywania nawyków, gdy Autorka porównuje mózg do zielonej łąki, a nowe działania do deptania ścieżki. Nie będę starać się przegonić mistrzynię, więc po prostu z ogromną przyjemnością zacytuje ten fragment:
“Wyobraź sobie łąkę wypełnioną soczystą zielenią traw. Łąka jest nieskażona ludzką obecnością – rośnie tu od lat niczym nieskrępowana, skąpana w słońcu. Pewnego dnia pojawiasz się na niej Ty i wpadasz na pomysł, by pośród tych pięknych traw wydeptać ścieżkę. Odważnie idziesz przed siebie, przemierzając łąkę. Gdy się odwracasz, spostrzegasz, że owszem – trawy nieco się ugięły pod naciskiem Twoich stóp, jednak od razu wróciły na swoje miejsce. Nieco podłamany postanawiasz, że będziesz próbować tę ścieżkę codziennie wydeptywać. Przemierzasz swoją drogę cierpliwie, mozolnie, czasem masz już dość, niekiedy się niewiarygodnie nudzisz, innym razem pytasz sam siebie, czy deptanie tej trawy ma w ogóle jakiś sens… Z czasem zauważasz, że trawy nadal wracają na swoje miejsce po tym, gdy przemierzysz swoją drogę, jednak robią to dużo wolniej… Dostrzegasz, że dzień po dniu pojedyncze źdźbła trawy ustępują Twojej determinacji i pośród zieleni daje się spostrzec cieniutka strużka ziemi. To powoduje, że wstępują w Ciebie nowe siły i z ufnością w sukces kontynuujesz codzienne przemierzenia swojej drogi. Aż nadchodzi dzień, w którym Twoim oczom ukazuje się zupełnie nowa, wydeptana wśród traw ścieżka. Odtąd kroczysz nią dumny ze swojego sukcesu. Dokładnie tak wygląda kształtowanie się nowego nawyku. (…) “ Jadwiga Korzeniewska, “Ograć nawyki”, OnePress, 2016, str. 40 – 41

Ta metafora poruszyła mnie i dała mi wiele do myślenia.

Tak idealnie opisuje proces kształtowania się nawyku i mimo, iż wieloma swoimi nawykami wydaje mi się, że całkiem nieźle zarządzam, wiele z nich pozostaje wciąż do transformacji w takie, które automatycznie będą wspierać realizację moich działań, a nie automatycznie będą je osłabiać. Jak choćby wspomniana przeze mnie wcześniej lista samo-usprawiedliwiania się, w której tworzeniu doszłam do perfekcji. W książce Jadwiga również piszę jak ważne jest aby w czasie kształtowania nowego nawyku i podjęcia swojej gry rozwojowej być ze sobą szczerym i by spisać ze sobą kontrakt. Z mojego punktu widzenia to również bardzo ważne. Z łatwością potrafimy lojalnie wypełniać polecenia szefa, firmy, stosować normy przyjęte przez różne instytucję, a sam pewnie zapominamy, że jedyne reguły i zasady jakie są naprawdę ważne to te, które ustalamy  w swoim życiu sobie sami.

Moja ścieżka na letniej łące to ścieżka słów.

Tych napisanych przez kogoś i tych, które chce codziennie pisać sama. Dlatego moja gra dotyczyć będzie codziennego czytania przez min.30 minut i pisania przez co najmniej 30 minut. Wiem, że te działania są dla mnie absolutnie osiągalne i w obszarze moich możliwości, lecz również pewnie dlatego gdy w codziennym oceanie działań, obowiązków, ról najłatwiej rezygnuje właśnie z tych dwóch aktywności, choć najbardziej za nimi w głębi serca tęsknię. Bo jeśli mam w głowie, ze mogę to zrobić w każdej chwili, nie robię tego w żadnej. Wynikiem jaki będę monitorować i mam nadzieję Ty razem ze mną, będą cyklicznie, pojawiające się artykuły o książkach na moich blogu . Minimalnie 1 na 10 dni, przez najbliższe 60 dni. Rezultatem jakiego mogę się spodziewać to 6 artykułów o książkach do 3 września 2017 r.

Projektując to wyzwanie, brałam pod uwagę czy zastosować więcej zmiennych, jakąś karę jeśli nie spełnię zadania, lecz wiem, że podejmując się takiej zmiany w okresie letnim, będąc w dwumiesięcznych rozjazdach z moją trójką dzieci, zbyt sztywne ramy lub ograniczenia tylko mogłyby mnie zniechęcić. Dla mnie im prostsze rozwiązanie, tym lepsze, więc jedyne trzy zmienne, które będą dla mnie niezbędne to uważność, by nie przegapić momentów na działanie tj. choćby jak ten gdy siedząc w słońcu na ławce pod domem kolegi syna, piszę część tego tekstu, czekając na dzieci, aż skończą zabawę, asertywność czyli umiejętność odmawiania innym w zgodzie ze sobą by zagospodarować ten czas na pisanie i czytanie oraz empatia dla samej siebie. Empatię rozumiem jako szczery kontakt z samą sobą. Nie jako samo usprawiedliwianie się, lecz również porzucenie samobiczowania się, jeśli coś mi jednak nie wyjdzie, któregoś dnia. Wtedy chce empatycznie zapytać siebie:

Co się stało , że jednak nie wyszło?

Jak mogłam zadziałać inaczej, by kolejnym razem zrealizować cel?

Mając podpowiedź, następnego dnia tak właśnie zrobię.. Taka wartość jednego straconego dnia, kiedy się kończy, zaczyna się kolejny nowy dzień, a wraz z nim nowa energia do zagospodarowania. Mój ulubiony i niezwykle aktualny truizm, biorąc pod uwagę pogodę w czasie tego lata to „pamiętaj, że po burzy zawsze wychodzi słońce”.

Nie pozwolę zatem by jedna burza zniszczyła ścieżkę, którą będę deptać na swojej łące.

Mój tekst nie bez przyczyny pojawia się właśnie dziś w pierwszy poniedziałek lipca. Choć może myślisz, że lato nie jest najlepszym czasem na pracę nad sobą i utrwalania w sobie nowych nawyków, ja chcę Cię przekonać, że moim zdaniem jest to bardzo dobry czas.
To właśnie w lato i w czasie urlopu robisz często to co odkładasz na później, na chwilę wolnego.
To w czasie urlopu masz chwilę by zatrzymać się i pomyśleć co jest dla Ciebie naprawdę ważne, co naprawdę Cię uszczęśliwia.
Lato to czas, gdy dni są dłuższe, więc automatycznie wydaje Ci się, że masz więcej czasu na pielęgnowanie w sobie tego co najpiękniejsze.
Lato to czas, gdy łatwiej Ci odżywiać się zdrowo, gdyż matka natura rozpieszcza Cię świeżymi warzywami i owocami.
Lato to czas, gdy podróżujesz, poznajesz nowe miejsca, kultury, smaki, zmieniasz swoją perspektywę, zauważasz że można żyć inaczej i co najważniejsze, że Ty możesz żyć inaczej.
Dlatego tym bardziej zachęcam Cię byś wykorzystał letni czas i tą energię na zrealizowaniu czegoś na co wciąż nie możesz znaleźć czasu. Niech to będzie taka prosta czynność jak u mnie czytanie książki przez 30 min. Niby nic, a jednak w czasie warsztatów, które prowadzę prawie 85 % osób odpowiada, że nie mają czasu czytać książek czy oglądać filmów, mimo iż naprawdę kochają to robić.
A może twój cel jest z pułapu tych ogromnych, fundamentalnych zmian i właśnie teraz podejmiesz decyzję o zmianie pracy, nowych studiach podyplomowych czy zmianie diety.
Cokolwiek chcesz by pojawiło się w Twoim życiu zacznij w tym kierunku już dziś działać, choćby poprzez napisanie tego co chcesz zrobić. Jeden z cytatów, którymi naszpikowana jest książka Ograć nawyki, a mi szczególnie utkwił w głowie to „Myślący człowiek żyje, działając, a nie żyje, myśląc o działaniu” Carlos Castaneda.

Tego Ci życzę drogi czytelniku na dziś – włącz się do gry i działaj! Każdego dnia masz wpływ na to jak wygląda Twoje życie, jaką nadajesz mu jakość, gdyż „jakość to nie sztuka, jakość to nawyk” Arystoteles.

Jeśli czytałeś książkę ciekawa jestem Twoich opinii – podziel się nimi ze mną. Tymczasem trzymam kciuki za Twoje działanie,

Zuza Sentkowska
Ps. Włożyłam dużo pracy i energii w napisanie tego tekstu, jeśli więc znalazłeś/łaś w nim coś ważnego daj mi o tym znać w komentarzach lub podziel się z innymi – będzie to dla wspaniały prezent na mojej nowej ścieżce :)

 

Dodaj komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Pola obowiązkowe. Twój adres email NIE będzie widoczny.